<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Dzi kandydat na posa nie potrzebuje robi obiecanek>
<author_1=Stanisaw Dudek> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="9">
<date=1952-09-26>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Na sarno wspomnienie o Polsce wczorajszej tj. przedwojennej i o tych wszystkich jej dobrodziejstwach to mi si robi zimno.
Pamitam jesie 1918 r. gdy Polska powstaa lub inaczej jak to mwiono, zmartwychwstaa i dzi widz rado tych najbiedniejszych, ktrzy wygldali swobody, szczcia i radoci. Do nich zaliczali si i moi biedni rodzice, rodzestwo i ja.
Byo to w listopadzie  poszlimy z ca szko do kocioa w gromadzie Niegowonice pow. Zawiercie, by podzikowa Bogu za wyzwolenie Polski z niewoli zaborczej. Prawie caa dziatwa bya boso i ja rwnie,
gdy byo brak butw.
Mnie ta w owym czasie gorca modlitwa kosztowaa prawie trzy miesice leenia w ku z powodu silnego zazibienia, a 2 siostry i brat pomagali mi swoim silnym kaszlem.
Pamitam kiedy przyszed mj ojciec na niedziel, gdy pracowa na kop. Klimontw i tylko przychodzi pieszo 2 razy w miesicu, aby nas odwiedzi, mwi uradowany do matki: Frania, niedugo ju naszej biedy, Polska bdzie robotnicza i wszystkim bdzie dobrze na wiecie, gdy nie bdzie panw i kapitalistw.
Matka nie moga zrozumie, aby byo mona y bez dziedzica i pana, a kiedy ojciec piewa pieni rewolucyjne, matka gorco modlia si za niego, by nie by potpiony.
Przyszed czas wyborw do sejmu, wszdzie ruch, krzyki, obiecywania i groenia.
Ksidz Nodzyski na kadym naboestwie grozi piekem tym, ktrzy nie bd gosowali na list nr 12, a mj ojciec zagrozi matce, e j wypdzi, gdy odda endeck 12 do urny.
Biedna kobieta bya midzy motem a kowadem, bo baa si o swoj dusz i baa si ojca, ostatecznie
nie wiem na kogo gosowaa. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1>

